KANFIERENCYJA Ŭ LICEI
Čaść 1. Intro.
Ja nie juzer i nia chakier,
Ja nie očeń kruty prahramier,
A prosta sredniestatystyčny łamier,
Katory rašyŭ zdavać ekzamien.
Staviać acenki za ekzamien
Abyčna pa trochbalnaj škale.
I my dahavaraliś, mieždu nami,
Zdavać ekzamien nada ŭ sienciabre.
No ŭ sienciabre nikto nia prymieć u nas ekzamien.
I patamu rašyli my nie tarmazić:
Zdavać ekzamien nada ŭ mai,
A patom uže ŭ internet-kafe chadzić.
Vybar kursavych byŭ niebahaty
(Tolka infarmacika była).
«Nu, charašo,» padumaŭ ja, «zrablu prahramu,
Zdam kursavuju, była ci nie była».
Rašyŭ zrabić ja ciekstavy redachcir.
Svoj, kalarovy i pryhožy, blin.
Pašči taki, jak ŭ Nortanie ci Fary,
A hłaŭnaje, što ja zrablu javo adzin.
Pišu prahramu ja k naznačennamu sroku,
Narmalny interfejs uže zrabiŭ.
I vot naš infarmacik kažet: «Chvacić,
Padkarekciruj i na kanfierjencyju schadzi.
Bo dla tavo, štoby zdavać ekzamien
Predstavić prohu kampiacientnamu žury,
Zrabić vazmožnaściaŭ jajonych apisańnie
Nieabchadzima dla narmalnych kursavych».
Pišu ja saabščeńnie niebalšoje
Pra svoj redachcir, kadziroŭku ASCII,
Kłaviaturu, simvały, skan-kody,
Mieniu, kady, pałučanyja mazali.
Čaść 2. Kanfierencyja.
I vot nastaŭ tot dzień błahasłavienny.
Pryšoŭ na kanfierencyju čytać dakład.
Ŭnizu visieŭ tot śpisak zdaravienny.
Padniaŭsia na etaž. Byŭ očeń rad.
Zaŭšoŭ u aŭdzitoryju, pryniaŭsia ždać,
Paka kampjuter nam usim zahruziać.
Zahruzili ž ažno cełych dva,
Skazali ancivirusam pravieryć.
Niet, nikahda nie zrazumieć mnie
Chod myślaŭ u pradvinutych ludziej,
Što jeśli ancivirusam pravieryć,
To budziet usio ž taki bystrej.
I vot ja zachacieŭ pravieryć
Svaju prahramu na najaŭnaść
Strašennych hetych tvaraŭ,
Čtoby płachova nie słučyłaś.
Ale ž jak ja nie namahaŭsia,
Nie našoŭ daže spasyłak
Ancivirusnych prahramaŭ,
Kab sičas že zapuścić ich.
Pačuchaŭ ja patylicu, padumaŭ trochu.
Tut dumka praźvinieła ŭ hałavie mhnavienna:
«I była by, naviernaje, niapłocha
Spytacca ŭ kamisii pačciennaj,
Jak zapuścić prahramu-skaner,
Jakaja nam pravieryć ŭsie dyskiety
I daść dabro na zapusk tych prahramaŭ,
Jakich na kanfierencyju prynieśli».
Ale ž, paviercie mnie, nie vidzieŭ ja raniej nikoli
Tych tvaraŭ, što na mianie tady hladzieli.
Duša zavyła ad nieściarpimaj boli...
A niekatoryja ažno na kresły sieli.
«Vot, blin, łamier,» pačuŭsia adkaz,
«Ty že pryjechaŭ na kanfierencyju,
Zašoŭ u infarmatyčny kłas
I nia viedaješ, jak zapuścić aplikacyju».
Jaž nia viedaŭ, što tak prosta
Zapuścić tot ancivirus.
Hlučny łamier, nada tolka
Pravaj knopkaj u «Pusk» nacisnuć.
Čaroŭnaje mieniu źjaviłasia adniekul,
Hdzie žyvut dahetul prahramnyja spasyłki.
Sredzi ich jość toje, što ŭsim nam treba,
Kab na vystupleńni nie zdaryliś pamyłki.
Paskaniŭ svaju prohu, skapiravaŭ na vint,
Pravieryŭ zapuściłasia adrazu paśla kliku.
Zakryŭ i prajaviŭsia ŭže nie piervy bołt,
Ździŭleńnie znoŭ nie schodziła z majho
tupoha liku.
Bołt zaklučaŭsia ŭ žudasnaj rečy
Prostaj niachvatkie pasadačnych miest.
Pryjšłosia zajści ŭ sasiednija dźviery
(Tam, dzie nie było anijakich imprez,
A tolka svabodnyja stulja stajali).
My padašli da biaspomaščnych kresłaŭ...
U chutkim časie ŭsije razabrali
I zaciahnuli na našaje miesca.
Nu voś pačałasia impreza balšaja.
Prajektar na ścienku prajekcić karcinku,
Što na manitory viedź očeń małaja,
No na ścianie ŭsie vidziać rysunki.
Čaść 3. Sam praces.
I vot adzin pierec pakazvaić hrafik,
Zialony i z osiami kaardzinataŭ,
Havoryć, sachranić javo možna ŭ fajle,
I što on paddzieržyvait mnoha farmataŭ.
Farmat BMP zrešty paniatny,
I što-ta jaščo zichacieła na ścienkie.
Ale ździviŭ adzin bah u zachavańni,
Nikak javo nie pryčyślić k maleńkim.
Bo byŭ adzin farmacik cikavy
Da toj stupieni, što možna pamierci,
I ŭsie starańni mahutnaj prahramy
Z apieraciŭnaj pamiaci spasobny on ścierci.
Farmat nosić horduju nazvu .ico.
Ikonka, značok, kalarovy ci šery.
Ale ž inciaresny razmier u jaho
Ty, tavaryšč, možeš nia viedać,
Ale daže juzer abiazany znać,
Što hrafik javony isporcicca silna,
Bo 32 točki pa viercikali
Nia zmohuć ŭmiaścić pałučany imejdž.
Dobra, prajechali, što ž była dalše?
Interprytatar z nazvańniem «Fanaryk»,
I pry nažaćci na nužnyja kłavišy
Nam on vsiem moh ispołnić scenaryj.
No nie ispołniŭ pa banalnaj pryčynie:
Prosta słučajna pavisnuŭ kampjuter,
Nie mahli saziarcać my na dochłaj mašynie...
Kak eta tak, pierapoŭniŭsia bufier...
I tolka praz paru dziasiatkav minut
Rabotu prahramy mahli nabludać my.
A ja ŭsio ždaŭ: «Kahda ž kampilnut?»
Nie kampilnuli, zra naprahaŭsia.
Byli atłoŭleny ašybki v čystam vidzie,
Durnyja myśli praniaślisia ŭ hałavie.
No rezultataŭ ja raboty nie ŭvidzieŭ,
Skarej vsiavo, ja nieŭnimacielna smatreŭ.
I majo mnieńnie całkam saŭpadait
S takim že mnieńniem kampiacientnava žury,
Katoraje rašyła, što prahrama
(Choć napisanaja jana, miž tym, na Si),
Jakaja ŭ troch miastach nam ciekst vyvodzić
I možet daže fajły adkryvać,
Dastojnaja najvysšaj ŭznaharody,
I možna reziumie u Mikrasoft pisać.
No doŭha nam jaščo da nahraždzieńniaŭ,
Bo nie ŭsie iščo dakłady izłahli,
I abmieńnivańniem zrycielskich mnieńniaŭ
Dakładzik etat kak-ta zaviaršli.
Paśla piered nami vystupiŭ monstar
Kampjuternava prahramavańnia,
Katory že ŭsio-taki zdoleŭ
Asuščestvić pierevod prahramy.
Prahramu sam on nie pisaŭ,
Kak požže vyraziŭsia on,
Taksama on že pierakłaŭ
Jajo na našenski žarhon.
Jaki zaviecca prostaj nazvaj
Liciraturnaj ruskaj movaj.
I charašo, što b ŭsia prahrama
Paddzieržyvała našy słovy.
A to viedź pałavina tolka
Była ŭ našej kadziroŭkie,
Bo kak nam vyraziŭsia koder,
Byli prablemy ŭ padstanoŭkie.
Patamu što moduli etaj prahramy
Zamiecili, što kavyrnuli ich nachalna.
I piervaj celju staviŭ dla sibia prahramier
Nazad usio viarnuć, što by rabotała narmalna.
Žury, kaniešna, eta aceniła,
Viedź pierevod prahramy ździełać trudna.
On atnimajet mnoha ŭremieni i siłaŭ,
Tamu vot i rabota šła nad im marudna.
Mnie pryšłoś vystupać paslednim,
Sahłasna praviadzionnaj žerebjoŭkie,
V katoruju nichto ŭže nia vieryŭ,
No pozna ščas niazhodnym kluvam ščoŭkać.
I vot nastaŭ moj čas karonny,
I vyšeł ja k daskie s dakładam.
...za aknom pralacieli varony...
...no pra varon paka nia nada!
Kak-ta pračytaŭ ja svoj dakład,
Kak-ta miania vysłušali ludzi,
Apiać paśla jaho byŭ očeń rad
U predčustvii tavo, što dalše budziet.
A dalše była inciareśniejšaja viešč,
A imienna pakaz majej prahramy.
...kahda lod rastaić, klunieć lešč...
...no i pra laščoŭ paka nia nada!
No vot narod u nas pašoł učony
I previeredlivy da toj stupieni, što
Jamu patrebny daže pierechod pa słovam,
Što takoje eta, ja zaraz abjaśniu.
Kahda dziaržać nažatym Kontrał
I strełačnyja kłavišy davić,
Kursorčyk budziet biehać čerez słova,
Šmat simvałaŭ za raz on možet prachadzić.
Moł, eta dla raboty važna očeń,
Chacia ja sam takova nie ŭžyŭ
Ni razu ŭ žyźni... I biassonnych nočaŭ
Nia viedaŭ jA... I sam jaščo žyvy.
I zavalili ŭsie miania
Ubojnymi vaprosami.
Nie znaŭ ja tam, što že skazać
Čto b być narmalna poniatym.
I prakryčaŭ usim im: «Chvacić,
Chvacić łamieraŭ smuščać.
Ja znać nia znaju, što takoje pamiać
I pra praceser nie žełaju znać».
Ale adnim svaim pasleduščym vaprosam
Kakoj-ta kulny pierec vazraziŭ:
«A kak že šryft mianiać u hetym tvory?»
Takim vaprosam on miania ŭbiŭ.
Adrazu. Bystra i biaśsledna...
Kantrolny vystreł nie panadabiŭsia mnie:
Ja srazu poniaŭ, s kiem imieju dzieła
U dos-prahramach pareń prosta śpiec.
Bo ŭ prahramach, što pracujuć u dos-režymie
Ekran standartny 80 na 25,
I šryft adzin, cviatoŭ šasnaccać.
No šryft adzin, i eta každy dołžen znać.
Čaść 4. Epiłoh.
A vaabšče, usio prašło atlična,
Prašoŭ tot dzień, i razbrylisia pa damam
Arhanizatary, učaśniki i zrycieli,
S usiemi ŭmieście i pašoŭ ja sam.
Spasiba že kamisii pačciennaj
Za jejny važny i ciažoły trud,
Za jejnaje sudziejskaje umieńnie,
Što prekraciła moj słaviesny brud.
Pabolše by padobnych kanfierencyj,
Hdzie každyj možet prajavić sibia,
Uvidzić pracy vieździasuščych kankurentaŭ,
Pryjci ŭ Licej i vystupić nia zra.
Hłasaryj.